Wrocław 2012

Kamera online

Zobacz na żywo postępy prac
na Stadionie we Wrocławiu!

zobacz

Partnerzy

  • JSK Architekci
Install Adobe® Flash® Player

Aktualności

powrót
fotonews

2010-07-30 15:11

Budowa stadionu niezagrożona

Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, mimo wielu opinii prawnych, nadal utrzymuje, że spółka Wrocław 2012 nie powinna wybierać nowego wykonawcy stadionu w trybie zamówienia z wolnej ręki, i byłaby w stanie zorganizować i rozstrzygnąć konkurencyjny przetarg w ciągu 20 dni. Spółka Wrocław 2012 odrzuca zarzuty i liczy na pozytywne rozstrzygnięcie w Krajowej Izbie Odwoławczej. Budowa stadionu jest niezagrożona.

Pismo z Urzędu Zamówień Publicznych, prezes spółki Wrocław 2012, Sławomir Wojtas, otrzymał w czwartek późnym popołudniem. Przypomnijmy. Spółka Wrocław 2012 w grudniu zeszłego roku ze względu na opóźnienia w realizacji inwestycji sięgające ponad 3 miesiące i nie widząc realnych możliwości  polepszenia sytuacji, była zmuszona odstąpić od umowy z poprzednim wykonawcą stadionu. W ekspresowym tempie wyłoniono nowego wykonawcę, firmę Max Boegl. Wyboru dokonano procedurą zamówienia z wolnej ręki. Należy podkreślić, iż Max Boegl brał udział w poprzednim przetargu, w którym złożył ofertę, był tuż za Mostostalem - tak więc znał projekt i był gotów ukończyć inwestycję w wymaganym przez UEFA terminie. Zdaniem Urzędu Zamówień Publicznych, spółka Wrocław 2012 nie powinna korzystać z zamówienia z wolnej ręki, a po prostu zorganizować nowy przetarg. 16 lipca miasto wysłało swoje zastrzeżenia do kontroli UZP. W piśmie do prezesa UZP zostały dołączone opinie prawne, w tym m.in. opinia prof. Michała Kulesza. Prof. Kulesza zapewnia w niej, że Wrocław miał prawo a nawet obowiązek skorzystać z procedury zamówienia z wolnej ręki. Inaczej miasto straciłoby prawo do organizacji mistrzostw, co spotkałoby się z ogromnymi kosztami finansowymi i społecznymi. Urząd mimo wielu przychylnych gminie Wrocław opinii prawnych podtrzymał swoje stanowisko. W czwartek spółka Wrocław 2012 otrzymała pismo z UZP w tej sprawie.

- Gdybyśmy postąpili  tak nam zaleca prezes UZP - i spróbowali wyłonić nowego wykonawcę w przetargu, dziś Wrocław nie byłby już gospodarzem mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, a wrocławian spotkałby ogromny zawód - mówi Sławomir Wojtas, prezes spółki Wrocław 2012. - Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że nadal bylibyśmy na etapie wyłaniania nowego wykonawcy, a UEFA już dawno odebrałaby nam mistrzostwa.

Prezes Wojtas na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami przypomniał z jaką sytuacją mierzy się obecnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. - GDDKiA również w grudniu poprzedniego roku, tyle tylko, że dwa tygodnie wcześniej od nas rozwiązała umowę z wykonawcą odcinka autostrady A1 prowadzącego do granicy z Czechami. I zgodnie z zaleceniami prezesa UZP rozpisała nowy przetarg. Efekt jest taki, że we Wrocławiu przy budowie stadionu, dzięki skorzystaniu z procedury zamówienia z wolnej ręki prace trwają pełną parą już od dobrych kilku miesięcy, a GDDKiA w tym czasie zdążyła zaledwie otworzyć oferty i budowa od ponad pół roku stoi. Warto przypomnieć, że najkorzystniejszą ofertę złożyła firma Alpine Bau, czyli ta sama, która została z budowy w grudniu wyrzucona. Umowa z nowym wykonawcą zostanie podpisana najszybciej za miesiąc, a równie dobrze sama procedura przetargowa może potrwać jeszcze znacznie dłużej, jeśli pojawią się protesty i odwołania innych uczestników przetargu.

- Nie mieliśmy innego wyjścia. Zgodnie z pismem z UEFA skierowanym do Spółki, do 25 stycznia mieliśmy przedstawić budżet i  harmonogram  realizacji inwestycji. Bez posiadania umowy z generalnym wykonawcą podanie tych danych nie było możliwe - przyznaje Monika Jaśkowska- Rokita, wiceprezes spółki Wrocław 2012, dyrektor ds. finansowych w spółce. - Co więcej, zgodnie z opiniami prawnymi, o które występowaliśmy jeszcze przed wyborem nowego wykonawcy, ze względu na wyjątkowe okoliczności i presję czasu ze strony UEFA mieliśmy pełne prawo do skorzystania z procedury zamówienia z wolnej ręki.

Zdaniem prawników przeprowadzenie i rozstrzygnięcie tak dużego i skomplikowanego przetargu w ciągu miesiąca, jak pisze prezes UZP jest w polskich warunkach niemożliwe. Sam Urząd Zamówień Publicznych przyznaje, że średnio przetargi na kwotę powyżej 200 tys. zł trwają w Polsce ponad 4,5 miesiąca. Przykład dokończenia odcinka autostrady A1, pokazuje, że te terminy mogą się wydłużyć jeszcze bardziej.

Teraz sprawą zajmie się Krajowa Izba Odwoławcza. Na podjęcie decyzji ma 15 dni. Jeśli przyjmie argumentację miasta, sprawa zostanie zamknięta. Jeśli przychyli się do zdania prezesa UZP,  Prezes UZP może skierować sprawę do sądu, może nakazać zapłacenie kary w wysokości do 150 tys. zł, a także może zawiadomić o sprawie rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Może również, mimo  stwierdzenia, że wybór z wolnej ręki był niewłaściwy, nie wyciągać żadnych konsekwencji.

Prezes Wojtas raz jeszcze na spotkaniu z dziennikarzami zapewnił, że spór z Urzędem Zamówień Publicznych w  żadnym wypadku nie wpływa na proces inwestycyjny. - Nasza umowa z firmą Max Boegl jest wiążąca i nic w tej sprawie się nie zmieni. Proces inwestycyjny odbywa się bez żadnych zakłóceń. Stadion będzie gotowy na Euro 2012 - mówi Sławomir Wojtas.  - Tego jesteśmy pewni.

 

powrót wydrukuj

Kalendarium budowy

Sprawdź jak przebiegają prace na obiekcie który już wkrótce będzie dumą Wrocławia!

więcej

Newsletter

Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami, zapraszamy do subskrypcji